Zawieja Zofia Krystyna - malarstwo

Do góry, aż pod chmury …

       Od dziecka miałam duszę artystyczną. Urodziłam się i mieszkałam wiele lat na wsi. Tuż obok mojego rodzinnego domu, pobudowanego w wyjątkowo malowniczym miejscu, płynęła rzeka. Rozpościerały się też wspaniałe łąki i lasy.  Stąd pewnie wzięła się moja wrażliwość. Wyposażona w ołówek i kredki rysowałam te wszystkie cuda. Tata zmarł. Wychowywała nas mama. O farbach mogłam tylko pomarzyć. Wybrałam szkołę, która dawała mi szansę na szybkie usamodzielnienie się. Potem praca zawodowa, wychowywanie dzieci, sprzątanie
i gotowanie. Na nic innego nie starczało już ani czasu, ani sił. Po raz pierwszy wzięłam pędzel, do ręki, dopiero na emeryturze. Wszystkiego, jak wielu artystów amatorów, uczyłam się sama. Metodą prób i błędów.
    Maluję przede wszystkim dla własnej przyjemności i satysfakcji. Krajobrazy i kwiaty. Obrazy o tematyce religijnej i patriotycznej. Najczęściej przenoszę na płótno swoje wspomnienia z dzieciństwa i młodości. Również to, co widzę, co mnie zachwyca albo inspiruje.
     Jakiś czas temu zaczęłam malować na szkle i zdobić przedmioty techniką decoupage`u.  Wykonuję różne cudeńka szydełkiem. Sama projektuję i szyję swoje stroje.  
       Długo nie miałam śmiałości, aby zaprezentować swoje prace innym. Wreszcie odważyłam się pokazywać je nawet na wystawach. Nie stałam się przez to ani sławna, ani bogata, ale….
       Od zwiedzających usłyszałam wiele miłych i ciepłych słów. Także nieznajomych. To dodało mi pewności siebie i zachęciło do dalszego malowania.   Moje obrazy znalazły się
w Miejskim Domu Kultury w Mińsku Mazowieckim oraz Muzeum Ziemi Mińskiej. W domach wielu moich przyjaciół i znajomych. Niektóre przekazałam na cele charytatywne – Parafialnemu Zespołowi Caritas przy Parafii pw. NNMP w Mińsku Mazowieckim oraz Caritas Diecezji Warszawsko-Praskiej w Warszawie.

    Jestem przykładem tego, że nigdy nie wolno rezygnować ze swoich marzeń i pasji. Można zacząć je realizować i rozwijać w każdym wieku.  Można, na przykład, przeżywać wspaniałą przygodę z farbami i przenoszeniem na płótno zaobserwowanych widoków oraz własnych emocji. Można tak, jak ja, brać pędzel do ręki i zapominać o całym świecie…