Kurzeja Bartłomiej - Rzeźba, rysunek

BARTŁOMIEJ KURZEJA. Szukanie piękna jest moją osobistą rozmową z Bogiem….
Ur. 21.03.1975 r w Ostrowsku k. Nowego Targu.
Wywodzi się z rodu Kurzejów. Jego przodek Zyndram z Myszkowa brał udział w bitwie pod Grunwaldem , gdzie upuścił chorągiew. Wtedy to nazwano go kurzeja ( ni to kogut ni kura ).
Ojciec był mistrzem zduniarstwa i kamienia. Kiedyś do ojca przyszedł Tadeusz Brzozowski ( malarz ) i poprosił 5 letniego Bartka, aby ten pokazał mu swoje rysunki. Popatrzył na nie i powiedział : „ Ty będziesz artystą „. Wtedy Bartek rysował głównie podhalańskich zbójników jak skaczą przez ogień, albo niosą sarnę po polowaniu…
Zawsze miał w sobie miłość do rysowania. Po szkole podstawowej wybrał słynne zakopiańskie  Liceum Sztuk Plastycznych im. Antoniego Kenara, klasę rzeźby.
To były piękne czasy. Wyjeżdżał do szkoły pierwszym pociągiem, wracał ostatnim, kiedy już wszyscy spali. Gdyby nie opróżnione garnki matka by nie wiedziała że spał w domu. Profesor  rzeźby Antoni Grabowski widząc ogromny zapał Bartka do rzeźby dał mu klucze do pracowni i ten mógł pracować przed lekcjami i długo po lekcjach. To była świetna szkoła - wspomina dzisiaj. „Było nas w klasie 25 osób - z różnych stron, wciąż przyjeżdżali do nas jacyś artyści, często statystowaliśmy z kolegami w teatrze Witkacego, raz w tygodniu chodziliśmy do Hasiora. Wtedy poznałem: Zygmunta Piekacza, Władysława Hasiora, Arka Walochę, Marka Szalę, Antka Grabowskiego.”  Profesorowie mieli do nas świetne podejście - mogliśmy się swobodnie rozwijać artystycznie. Po 5 - letnim liceum byłem mocno świadomy swoich wyborów. Brałem pod uwagę uczelnie artystyczne w Gdańsku, Wrocławiu, Poznaniu, Krakowie, Warszawie, Bratysławie. Padło na Warszawę. Za pierwszym razem mnie nie przyjęli. Byłem piętnasty na liście, a przyjęli 14 osób…. Wynająłem więc pracownię w Nowym Targu i tworzyłem przez rok. Miałem już w kieszeni nakaz stawienia się w marynarce wojennej… Poszedłem więc na AGH w Krakowie na ceramikę żeby nie wzięli mnie do wojska, bo to byłby koniec mojej artystycznej drogi…
W następnym roku zostałem przyjęty na wydział rzeźby Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Dużo jeździłem. Byłem w Jugosławii, we Włoszech. Na drugim roku wybrałem pracownię mistrzowską profesora Stanisława Kulona z rzeźby i profesora Jacka Sienickiego z rysunku.
Miałem tez epizod holenderski na drodze swojej edukacji artystycznej. Korzystając z wymiany studenckiej wyjechałem do Holandii do  Belekunsten Academy w Maastricht. Wtedy prawie w ogóle nie znałem angielskiego więc ręce bolały mnie od rozmowy… Poziom edukacji artystycznej w Holandii oceniam jako mierny.. Za to życie towarzyskie to już zupełnie co innego. Czasami jeździliśmy w miejsce , skąd wydobywa się kamień ( w Holandii nie ma kopalń odkrywkowych tylko łupie się kamień z jaskiń ) - ponieważ to były bardzo malownicze miejsca zacząłem palić tam ogniska i nauczyłem tego zwyczaju miejscowych studentów. Byli tacy wdzięcznie, ze postanowili zrobić mi imprezę pożegnalną na wyjazd właśnie w tych kamieniołomach. Puścili info w internecie i na imprezę zjechało się kilkanaście tysięcy ludzi z całej Holandii. Potem policja szukała Bartka , bo to była jego impreza. Ja musiałem wyjechać 2 dni wcześniej i w ogóle mnie tam nie było. Do dzisiaj nie mogę sobie darować że przegapiłem największą imprezę w swoim życiu…
Zawodowo ten pobyt nie dał mi zbyt wiele - zobaczyłem jak nie należy rzeźbić… Dyplom z rzeźby zrobiłem u Piotra Gawrona , z rysunku u Mariusza Woszczyńskiego , pracę magisterską u Piotra Schuberta ( dyrektor warszawskiej Królikarni ). Miałem najwyższą średnia na roku, a więc i prawo do stypendium naukowego w wysokości 500 zł ! W Akademii poznałem swoja żonę, która w 2002 roku urodziła mi syna Franka. Z małżeństwa został mi tylko syn.
Zawsze mieszkam tam, gdzie aktualnie pracuję / przyjmuję zlecenie. Mam bardzo silną potrzebę tworzenia - robiłem rocznie około 1000 rysunków.. Wile prac straciłem na przeprowadzkach - kiedy mieszkałem w Rembertowie okradziono mnie - zginęły tylko rysunki, czyli była to kradzież na zlecenie….
Jakie prace Pan wykonał ? - Odlew z brązu Chopin i Guwernantka ( znajduje się w pałacu w Sannikach ), obraz w formacie 2 x 3 m na podstawie widzenia Siostry Faustyny , gdzie trzech świętych wyprasza łaski dla Polski ( Św. Kazimierz, Andrzej Bobola, Stanisław Kostka ) - obraz znajduje się w kościele w Grzebowilku.; ołtarz w Teresinie ( Matka Boska, 2 anioły , Św. Teresa, Św. Kazimierz ); pomnik Jana Pawła II w Siennicy. Mam na swoim koncie wiele tablic pamiątkowych, głównie w brązie : tablica poświęcona Prezydentowi Kaczorowskiemu, Zygmuntowi Janowi Rumelowi  ( Muzeum Literatury na warszawskiej Starówce ) KL Warschau ( niemiecki obóz zagłady na terenie warszawskiego getta ), tablica na Pawiaku i wiele innych…
Często uczestniczę w dużych pracach na zlecenie innych rzeźbiarzy , wykonuję też prace sztukatorskie. Miałem tez epizod polityczny - kandydowałem na Prezydenta RP  w poprzedniej kadencji z ramienia Młodzieży Narodowej . Uprawiam performance polityczny - ukończyłem Studium Edukacji Narodowej przy Fundacji Servire Veritati ( Służba Prawdzie ).
Przez rok uczyłem sztuki w prywatnym gimnazjum i liceum ( szkoła kultury i edukacji ). Kiedy dyrektor się zorientował że dobrze znam historię zaczął wysyłać uczniów do mnie na rozmowy o historii. Tak zacząłem uczyć historii pomiędzy lekcjami.
Jestem wierzący. Co to znaczy dla Pana? Jesteśmy wpisani do kościoła poprzez chrzest. Poprzez bieżmowanie potwierdzaliśmy swoją wole uczestnictwa w kościele. Musimy zmierzać w kierunku prawdy, bo Bóg jest prawdą. Jeśli wiara jest łaską to musimy się starać, aby tą łaskę od Pana Boga otrzymać. Religia jest dla mnie siłą w rozumieniu rzeczywistości.
Czy według Pana w szkołach powinny być krzyże? - oczywiście że tak ! Jeśli krzyż jest wpisany w polską kulturę to nie może krzyża zabraknąć w polskiej szkole, w sądzie, w urzędzie, w banku…Mamy bronic krzyża - tak powiedział Jan Paweł II - od gór do morza.  A co z ateistami? Co z ich prawami? Jeżeli ktoś taki boi się krzyża i ten krzyż go drażni to można się zastanowić skąd to się bierze? Może powinien się zastanowić czy nie wyjechać z Polski? Krzyż jest elementem polskiej kultury i tradycji  Ja osobiście broniłem krzyża na Krakowskim Przedmieściu w Warszawie.
Dlaczego? Wyrok Trybunału w Strasburgu z XI 2009 r nakazywał usuwanie krzyża z przestrzeni publicznej. Wyrok ten zbiegł się w czasie z katastrofą smoleńską. Na Krakowskim Przedmieściu przed pałacem prezydenckim ustawiono krzyż. Niektórzy chcieli to wykorzystać dla sprawy smoleńskiej. Narodowcy chcieli krzyża na znak protestu przeciwko wyrokowi w Strasburgu. Ustawiliśmy krzyż żeby przypominać ludziom, że wyrok trybunału jest decyzja wyjątkowo szkodliwą i że się z nią nie zgadzamy, jako środowisko narodowców i ja osobiście. Muzułmanie najeżdżają Europę, bo nastąpiło osłabienie naszej tożsamości. Atakują obszary, gdzie wyklucza się Boga z życia. Decyzja Strasburga to był grunt pod ekspansję muzułmanów na Europę. Dlaczego nikt nie wiedział o tym że sprawa krzyża ma podwójne dno? - media prowadzą własna grę…
Ja napisałem i złożyłem pismo ( w obronie krzyża i wartości chrześcijańskich, które sa zwalczane przez wrogów tradycji, polskości) do kancelarii sejmu, senatu, prezydenta, episkopatu i PAP, czym wywołałem konsternację, ponieważ wybiegało to ponad gry polityczne związane z tym krzyżem. Pokazałem istotę krzyża i należne  mu miejsce w Polsce.  Nie chodziło tu o Smoleńsk, tylko o symbol narodowy.
Panie Bartku - na ile jest Pan ortodoksyjny w życiu w związku z wyznawana silną etyka chrześcijańską i stosowaniu przykazań na co dzień?
zasłużyłem na miano łotra ( śmieje się….) i do świętości mi daleko….
Dusza ludzka składa się z całego wachlarza cnót i przeciwności - wad. Myślę, że trzeba pracować żeby jak najwięcej cnót osiągać - to jest cel - zwalczanie swoich słabości. Nie jest to łatwa sztuka.Człowiek w swej naturze ma skłonność do rzeczy łatwych i przyjemnych, a to wymaga trudu.
Na ile Pan jest tolerancyjny?
tolerancję traktuje jako wadę, ułomność, czyli nieumiejętność rozróżniania dobra od zła, piekna od brzydoty. To wytwór ideologów marksistowskich - szkoła frankfurcka.
Poglądy na niektóre sprawy mam ostre.
Na przykład na jakie?
kwestia najeźdźców muzułmańskich , interesów narodowych - nie jestem dla nich tolerancyjny- to nie są emigranci - oni mają nakaz jechać do Europy robić wojnę. Organizowaliśmy manifestację przeciwko najeźdźcom w Zakopanym, Warszawie.
Jako osoba wierząca co Pan sądzi o życiu w związkach ludzi po rozwodzie? Jak to ma się do wiary?
Coraz częściej myślę, że jeżeli Polska wymiera, brak dzieci jest potężnym problem demograficznym - stanowisko , że kościół nie powinien akceptować takich związków czasem jest sprzeczne z interesem narodu - chodzi tu o dobro wyższe.
Co jest dla Pana w życiu najważniejsze?
Bóg, Honor, Ojczyzna.
Idzie Pan na łatwiznę - ja pytam naprawdę?
Tworzenie i życie godne, zasługi w niebie. Na ziemi jesteśmy jako przechodnie. Ważne jest kształtowanie charakteru , który ma służyć dobru. Dlaczego jako pierwszą wskazał pan kreację?
To jest mój dialog z Panem Bogiem. Szukanie piękna jest moją osobistą rozmową z Bogiem….